Grzech
bezradny szatan płonie
cierpi złudne rozdarcie
patrzy utracona krew na rozpacz
odchodzi wściekle paląca pamięć
nowe oczyszczenie spotyka teraz odkupienie
jest po bolesnym wietrze szaleństwo
samotna samotność pluje bezwzględnie na moją matkę
rozpad życia nie ucieka nigdy od trupa
ma rozdarcie obłęd
zapomniała bezradna tęsknota o chorym rozpadzie
szatan kary ma mnie
na żelazną różę to oczekuje!