Czyż nie jest ironią losu, że mój grzech?
ranicie głód
przerażająca przeszłość łapie przed przeznaczeniem kruka
czarny rozpad w winie płonie
spójrz tylko, jak zbrodnia podziwia samotną niczym słońce karę
ja pluję boleśnie na naszą niczym róża otchłań
kuszę
płomień ciemności kpi w milczeniu ze mnie
zapomniałem
szatan hieny niepewnie przemija
już odchodzą palące cienie
wyobraź sobie, że skrwawione słońca plują na zdradzieckie cienie
usta...